...czym tak naprawde jest miłość.... Strona: 63

Dodano: 2007-08-02 13:16

ale my mówimy/piszemy o babach-bluszczach bez własnych zainteresowań, czy po prostu o kobietach uczuciowych :?: bo chyba mi IQ siadło po CP :lol:



Dodano: 2007-08-02 16:23

LouCypher napisał(a):
[quote:de50a29f55="Estel"]Z tym, że teraz jesteśmy prawie rok po zaręczynach i nie wyobrażam sobie jak mogłoby być inaczej. Jesteśmy jednym organizmem. Romantyzmu początkowo wcale nie było. A owy ma to do siebie, że szybko przemija, tak samo jak zauroczenie i oczarowanie. Ważne, żeby coś jeszcze zostało. Chodzi o to, żeby wierzyć w miłość zbudowaną na zwykłej codzienności. Potem to już można ją tylko udoskonalać, bo nad wszystkim trzeba pracować.


niemniej wydaje mi się, że taki pesymistyczny wariant też trzeba brać pod uwagę i jakiś przesadnych nadziei sobie nie robić. Tak jest chyba zdrowiej.[/quote:de50a29f55]

Ja Cię jak najbardziej rozumiem tylko, że ja zawsze wiedziałam wszystko czarno i przenosiałam swoją kondycję psychiczną na partnerów, którzy dostrzegali to i rezygnowali. Ja i mój chłopak dajemy z siebie dużo. Jasne, że się boję - wiadomo nigdy nie ma się pewności i dobrze jest to wiedzieć. A życie bez grama romantyzmu to szorstkie życie. Nie chcę takiego. Czas pokaże, czy nam się uda. Ja chcę by się udało. On chce by się udało. Więc może się udać.


If you don't live for something, You'll die for nothing.


Dodano: 2007-08-02 16:49

BarTolmai napisał(a):
[quote:142f9c3026="LouCypher"]


jesli masz slaby charakter to bedziesz chowac ogon pod dupe i uciekac w uzaleznienia. :)


Słaby charakter... może... Ale ja dałam sobie świetnie radę. Wszystkie problemy u mnie wiążą się z lękiem. No a jak wiemy odwaga polega nie na tym, aby się nie bać, ale na tym aby pokonać strach :) Wiem, że już jest na tyle dobrze, że nawet jeśli zostałabym sama, potrafiłabym pociągnąć ten stan, bo mam pasję, studia iprzyjaciół :)

A tak na marginiesie miłośni pesymiści - nie znacie dnia ani godziny. Życzę Wam i sobie powodzenia. Jeśli wszystko pójdzie dobrze za ok. 3 lata zapraszam na ślub :) I nie dam sobie wmowić, że muszę być nieszczęśliwa bo jestem szczęśliwa.


If you don't live for something, You'll die for nothing.


Dodano: 2007-08-02 18:07

Miłość oczywiście istnieje. tylko trzeba dać jej szansę aby zaistniała. Jeśli on/ona staje się czyimś hobby to coś jest nie tak bo hobby to raczej rzeczy które robimy w wolnym czasie a związek to raczej coś na co potrzeba więcej zaangażowania.

Szczery ślub to taka deklaracja, że chcemy być z drugą osobą do końca życia aczkolwiek to nie daje pewności, że tak będzie. Życie jak wiadomo nie jest łatwe a romantyczna-bajkowa miłość zakłada, że wszystko jest super jesteśmy my i nic więcej się nie liczy. Takie prawdziwe związki wymagają tego aby jedna osoba była częścią drugiej. Wiadomo, że mimo wszystko każdy musi sobie umieć poradzić sam ale po co sobie utrudniać? Bycie w związku ma swoje zalety, tak samo jak bycie samemu i jednym będzie odpowiadać bardziej bycie we dwoje (w dzisiejszych czasach ewentualnie we dwóch/dwie albo troje) a innym w pojednyke. Dla mnie związek to nie jest pójscie na łatwiznę i nie ma sensu być w związku jeśli obie osoby się nie kochają. Taką przyjaźń + seks - po co to nazywać Związkiem? (mam w mniemaniu Związek przez duże Z). Nie będę się czuł winny, że nie siedzę z moją narzeczoną i że nie jęczę, iż zaaaaraz to wszystko się skończy. Po porostu nie można przesadzać ani w jedną ani w drugą stronę.



Dodano: 2007-08-02 23:30

Czes napisał(a):

Szczery ślub to taka deklaracja, że chcemy być z drugą osobą do końca życia aczkolwiek to nie daje pewności, że tak będzie. Życie jak wiadomo nie jest łatwe a romantyczna-bajkowa miłość zakłada, że wszystko jest super jesteśmy my i nic więcej się nie liczy. Takie prawdziwe związki wymagają tego aby jedna osoba była częścią drugiej. Wiadomo, że mimo wszystko każdy musi sobie umieć poradzić sam ale po co sobie utrudniać? Bycie w związku ma swoje zalety, tak samo jak bycie samemu i jednym będzie odpowiadać bardziej bycie we dwoje (w dzisiejszych czasach ewentualnie we dwóch/dwie albo troje) a innym w pojednyke. Dla mnie związek to nie jest pójscie na łatwiznę i nie ma sensu być w związku jeśli obie osoby się nie kochają. Taką przyjaźń + seks - po co to nazywać Związkiem? (mam w mniemaniu Związek przez duże Z). Nie będę się czuł winny, że nie siedzę z moją narzeczoną i że nie jęczę, iż zaaaaraz to wszystko się skończy. Po porostu nie można przesadzać ani w jedną ani w drugą stronę.

Ja tak mniej wiecej moge opisac zasade dzialania napedu nowych lodzi podwodnych.
Cos sie tu kreci, tam dolatuje paliwo, ale to nie do konca paliwo, bo niby to ciekle, niby nie ciekle, a i tak to wszystko sie grzeje..

Nie rozumiem wobec tego, czym rozni sie Zwiazek przez duze 'Z' od zwiazku na bazie dobra przyjazn + seks? ;>



Dodano: 2007-08-02 23:35

Teoretycznie, coś działa i nie wiadomo dlaczego. Praktycznie coś nie działa i nie wiadomo dlaczego. Więc po połaczeniu jednego z drugim...nic nie działa i nie wiadomo dlaczego :roll:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2007-08-03 18:14

Związek przez duże Z - obie strony się kochają a związek dobra przyjaźń + seks to dobra przyjaźń + seks :)



Dodano: 2007-08-03 18:17

Dobra przyjaźń wyklucza seks... ja bym swojego przyjaciela dymać raczej nie chciał... a już tym bardziej wykluczam opcję bycia dymanym :lol:


"Uważaj, żeby nie pomylić nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu."


Dodano: 2007-08-03 18:51

przyjaciela to tez bym nie chcial, ale jesli mam za kobiete dobra, seksowna przyjaciolke... ;>



Dodano: 2007-08-06 00:04

Każdy ma swoje zasady, morale i pojęcie o związkach, przyjaźni itd. Wszystko zaczyna się i kończy w naszej głowie, nasze nastawienie i układ z drugą osobą decyduje tu o wszystkim. Jak przyjaciel, to się go kocha, ale moim zdaniem lepiej nie dopuszczać do zbytniej zażyłości bo 1) można nad tym nie zapanować, 2) może to utrudniać potem relacje czysto przyjacielskie, w nieodpowiednim czasie powodować niewłaściwe pragnienia, emocje itd., 3) odbiera to wyjątkowość uprawianiu seksu tylko z partnerem (nie każdy tego pragniek, ale ja np. tak). Co do samej miłości to jest to uczucie, nie musi się wiązać z pożądaniem, nie musi z przyjaźnią, nie musi być odwzajemnione, ale tworzy więź i jest czymś silnym. Ostatnio dużo jej odczuwam i to jest piękne. Zakochałam się w świecie i... być może w chłopaku. Chociaż nie wiem jak tam z nim. Ale na razie jest dobrze i nie będę zapeszać, ani też nie chcę oczekiwać za wiele.


AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"


Dodano: 2007-08-10 12:38

jak łatwo z zauroczenia przejść w niechęć, a czasem nienawiść :evil:


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2007-08-10 12:45

Gwynbleidd napisał(a):
Dobra przyjaźń wyklucza seks... ja bym swojego przyjaciela dymać raczej nie chciał... a już tym bardziej wykluczam opcję bycia dymanym :lol:


jednak cos w tym jest. ciezko aby sex byl czysto "mechaniczna" sprawa :/ choc z drugiej strony cos jest ie taj jesli twoj.twoja partner/partnerka nie jest twoim przyjacielem :/ za duzo filozofowania:/


.


Dodano: 2007-08-10 15:00

Czym jest miłość ??
Wszystkim, a zarazem niczym w życiu tak marnej jednostki, jaką jest człowiek..


Nigdy nie staraj się zrozumieć wszystkiego, bo wszystko stanie się niezrozumiałe...


Dodano: 2007-08-10 15:03

Harlequin napisał(a):
ciezko aby sex byl czysto "mechaniczna" sprawa :/


Czasem chciałabym, żeby mógł być tylko mechaniczną sprawą... o ile prościej byłoby... i o ile niedomówień mniej :lol: :wink:



Dodano: 2007-08-10 15:06

fachowo ten proces nazywamy "heblowaniem" :twisted:


.


Dodano: 2007-08-10 15:37


Dodano: 2007-08-16 16:20

jedni uwazaja, ze nie ma czegos takiego jak prawdziwa milosc, inni twierdza, ze jest. jedni uwazaja, ze przez pierwsze lata zwiazku (bez slubu lub po slubie) jest milosc, a potem jest..... sami czesto nie umieja powiedziec co.

a ja uwazam, ze prawdziwa milosc istnieje, tylko nie kazdemu sie ona przytrafia, tak jak nie kazdy jest piekny czy bogaty. moja mama ma za soba 2 nieudane malzenstwa. jej sie milosc prawdziwa nie przytrafila. moze na starosc, kto wie. nie raz sie slyszy, ze jacys staruszkowie sie pokochali. niektorym prawdziwa milosc przytrafia pozno, nie gdy maja po 20 pare lat, ale gdy sa juz po 30stce czy nawet 50tce. znam pania, ktora ma teraz 52 lata i od 7 lat w udanym zwiazku. pozno spotkala ta swoja milosc, ale jednak spotkala i na starosc nie bedzie sama.

naiwni (zeby nie powiedziec glupcami) sa ci, ktorzy uwazaja, ze milosc zawsze bedzie taka sama. ale nie ma bata, to sie z czasem zmienia. nigdy nie bedzie tak samo, jak pierwszego dnia. ona ewouluje jak wszystko dookola. jestm ponad rok ze swoim chlopakiem i widze, ze teraz jest calkiem inaczej niz gdy sie zwiazalismy. nie jest lepiej czy gorzej. jest poprostu dobrze.



Dodano: 2007-08-19 14:09

Miłość? Nie dla idiotów :lol:


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2007-08-25 18:45

KostucH napisał(a):
Miłość? Nie dla idiotów :lol:


a zebys wiedzial, bo mozna spotkac milosc, ale nasze dzielania moga spowodowac, ze milosc oda nas odejdzie.



Miłość?? Oj,istnieje... Dodano: 2007-08-25 23:01

Czym jest-wszystkim,co dobre i zarazem złe w życiu człowieka...
Moim zdaniem istnieje coś takiego jak JEDYNA prawdziwa miłość...każdy z nas ma pisaną sobie drugą połówkę. Sęk w tym,żrby te dwie połówki dobrze siędobrały...czasem się nie odnajdują i jest problem. Stąd pewnie tak wiele nieudanych związków. Jak narazie nie znalazłam swojej drugiej połówki,le mam nadzieję,że sięnie minęliśmy gdzuę po drodze przez przypadek-tak bez słowa... Staram się żyć tak,żeby potem nie żałować czegoś,czego nie powiedziałam lub nie zrobiłam-wolę już żałować czegoś,co zrobiłam...mam nadzieję,że to mi pomoże odnaleźć tą drugą osobę
P.S. Może Ty też się postaraj,to będzie łatwiej??


"Zmiany zachodzą tylko wtedy,gdy idziemy pod prąd,kiedy robimy coś całkowicie wbrew wszystkiemu,do czego przywykliśmy..."


Dodano: 2007-08-26 23:04

Am napisał(a):
ale nasze dzielania moga spowodowac, ze milosc oda nas odejdzie.
Miałem takie działania...wyszły one z mojej strony i zawsze nieświadomie. I sam wszystko zakonczylem odchodząc w zupelnym milczeniu, choć nie z mojej strony padły pewne słowa i nie było to przysłowiowe "to koniec".


"God made me a cannibal to fix problems like you."


racja... Dodano: 2007-08-27 22:53

tak...bywa i tak,ale prawdziwa miłość nie umiera tak od razu i jeśli chce się ją odzyskać,to trzeba się trochę postarać a powinno się udać. No,chyba,że to nie było tak naprawdę TO!


"Zmiany zachodzą tylko wtedy,gdy idziemy pod prąd,kiedy robimy coś całkowicie wbrew wszystkiemu,do czego przywykliśmy..."


Re: racja... Dodano: 2007-08-29 00:05

victoria napisał(a):
prawdziwa miłość nie umiera tak od razu i jeśli chce się ją odzyskać,to trzeba się trochę postarać a powinno się udać. No,chyba,że to nie było tak naprawdę TO!
No? M? Nie było tak? Wiem, że zagladasz na forum i, że właśnie min. tutaj. Znając Ciebie napewno miałaś jakieś przewidywania więc koniec czułaś na kilometr. Tylko tym razem role sie odwróciły. Jak w ciagu roku zyskiwalem wiare tak Ty ją czesto traciłaś, a przy koncu ja ją straciłem, a Ty na niej zyskałaś. Pewne sprawy, zwyczajnie poszły za daleko.


"God made me a cannibal to fix problems like you."


Dodano: 2007-08-29 00:32

Niestety nie wierzę w "powroty"... Chyba nie można wejść 2 razy do tej samej rzeki?
:?


"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"


Dodano: 2007-08-29 00:45

minawi napisał(a):
Niestety nie wierzę w "powroty"... Chyba nie można wejść 2 razy do tej samej rzeki?
:?


Też tak myślałem ale okazało się, że na to nie ma reguły. Życie skutecznie zweryfikowało moje poglądy :D


Sic Luceat Lux! "Od techno można z nudów zdechnąć."


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło